Witam wszystkich

nie chcę siać propagandy na temat rzekomego kryzysu. Nie mnie oceniać czy on faktycznie jest czy go nie ma. Pewnie w jednych branżach się go odczuwa, a w pewnych w ogóle. Dlatego nie będę generalizował.

Siedzę w branży związanej ściśle z budowlanką, a także wnętrzami i meblami. Jedno jest pewne - firmy, które wcześniej nie budziły żadnych zastrzeżeń jako kontrahenci, przeszły makabryczną metamorfozę niestety na niekorzyść.
Nie wywiązują się z umów, zawalananie terminów, nieodbieranie telefonów to dziś smutny standard. Chyba niektórzy chcą te czasy przetrwać chowając głowę w piasek.
Unikanie odpowiedzialności "poważnych" firm kojarzy mi się z "niepoważnym" szefem, który niestety wprowadził firmę na rynek we wczesnym kapitalizmie i jest przyzwyczajony wyłącznie do sukcesów, a z problemami jescze się nie nauczył radzić.
Myślę że te czasy są potrzebne i powinny zweryfikować umiejętności kadry zarządzającej w "polskim biznesie".

Takie są moje spostrzeżenia.

Romek